OPADAM z sił…

„OPADAM z sił….
Zawsze pracowałam za trzech…
A teraz wypaliłam się i nawet moja ukochana praca mnie nie cieszy. Spadek po tacie przygniótł ponad miarę.
Bardzo potrzebuję pracy z panią.
Marta W.”
Fragment maila z lutego 2016.

______________________________________________

Siedziałam tego dnia w ciepłym słońcu czerwcowego poranka.
W ciszy..
W spokoju oczekiwania na kolejny dzień…
Powietrze stało.
Zegar też jakby stał, choć..chodził.
Czułam nadchodzącą klientkę z Jej całością.
…kiedy weszła..Ona..
Usiadła i bez zaproszenia zaczęła swoją opowieść….

Marta..
30 plus.
Troje dzieci, oddech dwa razy w roku głębszy na Malediwach, Wyspach Przylądka albo Filipinach.
..I te Filipiny to najgorsza opcja…
Pies, kot rasy Rex Kornwalijski i mąż…
…dobrze, że są…

..I to w tej..
kolejności…

Praca zawsze była najważniejsza.
Tata architekt…
Dziadek architekt..
Ona..też..

Kobiety były do domowych prac, a Ona…
domowe prace miała zawsze w głębokim poważaniu.

Z domu wyniosła tradycję…
wykrztałcenie..
radość podrózowania, że mężczyżni się przydają do pary na bankietach….
hahahahaaa…
i poznawanie nowego ….
Wyniosła też, zahartowanie w zarobieniu na siebie samą…
bo…
pieniądze zawsze w domu były, ale dzieci musiały dojść do swoich zasług…osobiście.

Skończyła.
Odchrząknęła…
Przeczesała palcami prawie białe, blond, krótkie włosy.
I z nogą na nogę bujającą w obłokach, w tą i w tamtą czekała na…
moją reakcję…

– Długo Pani przygotowywała się do tej wizyty?- spytałam…

Pani Marta nieco zdezorientowana zrobiła większe oczy…i jakby słowa utknęły jej w gardle…

Bierze głęboki oddech..
Zdejmuje nogę z nogi…
i nic nie mówi, ale widać po jej twarzy, że nie bardzo Jej …
to nie mówienie…wychodzi..

– Z czym Pani do mnie przyszła…Pani Marto…

pytam…

– Kolejny głęboki oddech, przenosi moją klientkę w jakąś inną przestrzeń, bo powoli zaczyna zamieniać się przede mną w małą dziewczynkę..
kulić w sobie i z automatu reakcji, stawać istotą sensytywną, rozluźnioną, a nawet wrażliwą..

– Nic…
mi…
się…
nie chce.

-..mówi w końcu…
i kuli plecy, zamykając je w skrzyżowanych ramionach…

– Od kiedy..?

– Patrzy w dal…
od śmierci taty…- mówi i zaczyna płakać.

– ..rok…

płacze dłuższą chwilę…

– A tak na prawdę od momentu kiedy dostałam po nim spadek…
– mówi i dmucha nos.

– Było tyle procedur z nim związanych…że przestałam pracować na jakiś czas, żeby to ogarnąć…
Kamienice, dwa domy, samochody…i ja..
jako wykonawca według testamentu..
Ja..nie mama…
Nie brat..
tylko ja…

Mówi i płacze dalej.

Ja tylko otwieram się w sobie na całość.
Na te majątki..
Na mamę, dla której przy ojcu Pani Marty nie było miejsca.
Na jakieś dzieci, których też tutaj brakuje, nienarodzone.
Oddychamy tym razem przez chwilę.

Wiatr z za okna przypływa z zapachem traw…
Jakaś mucha lata leniwe, co wpadła.

Życie dociera powoli, dopływa tutaj..
zaczyna dopływać…
do tego co tu się zatrzymało wokół mojej klientki.

– Może pani za ciężko z tym spadkiem..
Może warto by go oddać…

…pytam powoli…

Kobieta przede mną bierze głęboki oddech i mówi…

-…jak tylko o tym myślę, to aż mi lżej..
ale..
ale jak to zrobić..
Znowu tyle procedur..
Znowu tyle ciężaru…

Proszę, żeby zamknęła oczy..
Popatrzyła na to skąd te pieniądze przypłynęły..
A Ona zaczyna opowiadać…
płacząc powoli…
że dziadek się przeniósł ze wschodu z wykształconej rodziny z tytułami na Dolny Śląsk, że ukrywał tu pochodzenie latami..
Tam zostały majątki, rodzina za nie zginęła w czasie rewolucji..a dziadek uciekł…
że tutaj wszystko od nowa w lęku, że też mu zabiorą, zarabiał…
że nigdy się tego lęku nie pozbył..
I tak tata przyszedł na świat.
I w tym lęku o wykształcenie i pieniądze cały czas.

Proszę żeby popatrzyła na tatę i na dziadka..
na nienarodzone rodzeństwo swoje, którego widzi trójkę…
i jeszcze bardziej płacze..
Żeby popatrzyła na majątek…ten co został na wschodzie..

i na końcu na swoje zarobione pieniądze…
przez siebie..
Własne swoje.
Na klientów.

I pytam co chciałaby powiedzieć temu co od rodziców i dziadków…
i temu co Jej…
z jej pracy własnej..

A Ona bierze głęboki oddech..kolejny i mówi do tych co odeszli..
i tego co z nich..
tylko..
krótkie..

-DZIĘKUJĘ…

a patrząc na swoje własne..
wypracowane zaczyna głęboko oddychać..
Nic nie mówi dłuższą chwilę…
i mówi w końcu..

– Pora wracać do siebie…

Opowiada, że tam jej mąż, dzieci, zwierzęta..

…w takiej teraz kolejności…
i że jej z tą kolejnością dobrze..
że męża jakby widziała po raz pierwszy od dawna…

…zawiesza głos…zdziwiona sama…

I taki on przystojny jakiś…

W tym miejscu zabieram Ją z powrotem…
Czuję, że tyle starczy na teraz.
Otwiera oczy…
A ona z rozluźnioną twarzą, zaczyna trochę jak na początku, ale jednak zupełnie inaczej..
swobodniej..
łągodniej..
opowiadać…

…że męża to poznała na studiach jeszcze, że wszystkie koleżanki jej zazdrościły, że starszy od niej…o kilka lat, że takie ładne, mądre dzieci mają razem…że…

…zatrzymuje się na chwilę..
dmucha nos…

..że nie będzie się już zajmować tym spadkiem…
odda mamie…
bo starcza jej to..
co ma…
aż nadto..

…że starcza im obojgu to..
co mają…razem….

Wstaję, dziękuje i wychodzi.
Jakby wróciła z dalej podróży.
Znacznie dalszej niż te samolotem na wakacje…
______________________________________________

Dziękuję, za list od Pani Marty.
Szczegóły zachowam dla siebie..

Za pozwolenie opisania naszej pracy…
Tyle tutaj mogę dać Wam..
od Niej..
Od nas razem.
Może komuś otworzy serce,
drogę jakąś, albo pozwoli oddać nie swoje.

______________________________________________l

NASZA SFERA ZAWODOWA nas stawia do życia…
dodaje sił..
buduje w nas strukturę porządku…
rewitalizuje…
wzmacnia…
rozbudowuje wewnętrznie..
rozwija…
krystalizuje kierunki w życiu…

SPADEK jest koncentracją…
nauką poświęceń i priorytetów..
każdym porankiem w drodze do pracy…
i klientów…
każdą stratą i wyrzeczeniem w drodze po sukces zawodowy…

…osoby która zarobiła pieniądze przynależące do niego…

I biorąc SPADEK..
Wszystko to w całości..
bierzesz na siebie…

I ten cały BAGAŻ DOŚWIADCZEŃ…
i czyjś CIĘŻAR…
razem z nim…
I staje to murem między TOBĄ, a twoją własną siłą do zarobienia pieniędzy…
i TWOJĄ drogą zawodową.

_____________________________________________

28-31 marca

Czterodniowy warsztat w Jaworowym Domu

„MOJA PELNA MOC PRZEPŁYWU FINANSOWEGO”
Zapisy możliwe są na mojej stronie internetowej w zakładce WARSZTATY.

Do zobaczenia

Iza Czarko-Wasiutycz
Dyplomowany Terapeuta Ustawień Systemowych
Life & Business Coach Systemowy
www.ogrodysukcesu.pl

P.S.
zdjęcie żródło- internet.
Dziękuję.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *