ZMARTWYCHWSTANIE…. dzieci DDA…..

Przychodzi do mnie ten temat.
Pytaniami od Was..
rozmową z bratem,
artykułami.

DZIECIAKI DDA….

Schowani i zamrożeni w traumie wstydu żyją latami marząc o wolności.

Wyruszają w swoją wolność i…

Trafiają w pułapkę swojej osobistej prawdy.
O uzależnieniu.

Gdzie wszystko uzależnia, tak jak kiedyś życie na krawędzi emocjonalnego roller coster’a,
tylko teraz nie musi już pachnieć procesem fermentacji…

Czy to telewizor,
czy awantury o uwagę partnera, który mniej lub bardziej ma ich w głębokim poważaniu.
Czy potrzeba poukładania i porządku…
czy wręcz przeciwnie…
chaos wszech i wobec ogarniajacy, pozwalający jak kiedyś w dzieciństwie ciężar armagedonu jaki ufundował rodzic -alkoholik, wprowadzić w ich system wartości jako…
NORMĘ.
W poczuciu- jak jestem tak samo anormalny,
to to…
jest moja NORMA.

W Tobie mamo.
albo…
W tobie…
tato.

I mama…albo tata wtedy w swojej agresji,
chaosie i nieprzewidywalnych zachowaniach są do zaakceptowania.
dla mnie…

To jest też to uzależnienie wewnętrzne.
Od BRAKU WOLNOŚCI.

wolności odczuwania…
wolności stanowienia o sobie…
wolności miłości do siebie i swoich potrzeb…
wolności pozwolenia sobie na szacunek i radość…
wolności bycia blisko ciałem, gdzie ta bliskość oznaczała brak poszanowania…
jakby niewidzialne sznurki w nas pociągał…
KTOŚ.

Zajmują wysokie stanowiska.
Skuteczni w ściganiu się o stołki, żeby wygrać z niewidzialny rankingiem swojego krzyku o lepszą jakość…
albo nie walczą o nic.
Zamrożeni w swoich potrzebach,
obumierają.
Dla siebie
i Świata…

POTRAFIĄ STRACIĆ WSZYSTKO W KILKA DNI.
a nawet godzin…
bo ich odcięcie od struktury w kontakcie z symbiotycznym poukładaniem przy tacie i przy męskim…
powoduje, że każdy większy SUKCES ich,
zalewa….
przytłacza…
i patroszy odczuwanie jedynej znanej ścieżki w życiu.

Huśtawki emocjonalnej.

Gdzie raz są na górze…
a za chwilę….
mocno na dole…

Czy są prezesami…
czy właścicielami dużych firm…
czy żonami na etacie codziennej prozy…
czy aktorami, albo tancerzami…
czy górnikami…

DLACZEGO ZATEM TAK ŻYJĄ

W tym ciężkim..
opluwaniu,
wyzywaniu,
wyrzucaniu z miejsc pracy za nie swoje błędy,
z domów, z dziećmi…w środku nocy czasem,
czemu przyjmują na siebie kolejne ciosy…
i trwają.
W tym co dla innych byłoby nie do zniesienia…

BO TAK MAJĄ PRZESUNIĘTE GRANICE wytrzymałości tego co trudne.

BO tak tylko mogą być bliżej, w sobie…
tego rodzica, który na nich nie mógł patrzeć sercem,
bo patrzył gdzie indziej,
za i z alkoholem….

BO ich struktura wewnętrzna nie akceptuje SUKCESU na stałe, skoro ich ukochanej mamie…albo tacie się nie udało.
Tak próbują nieświadomie być im wierni…
tak ich ratować.
Być bliżej nich.

A jaki ma to sens…?
Gdzie kres?
Gdzie ulga?
Gdzie udany związek, bez alkoholowej gonitwy…za górą i dołem…
Gdzie szansa na spełnienie bez sinusoidy doznań…
Gdzie partner, który widzi ich…
czuje…
docenia…
szanuje…
jest?

DLA każdego dziecka DDA jego zmartwychwstanie ma inny koloryt.
Inny wymiar i cel.

Każdy upada i wstaje po innej ilości ciosów od losu,
partnera,
życia…

a tak na prawdę od…

SIEBIE.

bo to Oni,
sami je sobie zadają…
albo pozwalają zadawać innym.

To od NICH zależy,
za którym zakrętem wbijania w siebie kolejnej korony cierniowej, zabraknie już miejsca na skórze na kolejne blizny…

JESTEŚ DDA

Cierpisz?
Chcesz się…
powyzalac…?
Wypłakać?

ale nie masz już czym płakać, a
ciało Ci zamarzlo w emocjach
A może już umarło i nie czujesz bólu nawet?
może masz depresję,
albo stany depresyjne…
kolejna chorobę autoimmunologiczna.

SAMA…
SAM sobie nie dasz rady.

To za DUŻE…
choć masz przekonanie i wewnętrzny imperatyw od pierwszego wstydu za pijaną mamę na wywiadówce..
czy zasikanego ojca, którego oglądali koledzy z sąsiednich domów, wracającego w nocy
chwiejnym krokiem…

że za wszelka cenę MUSISZ SAM/SAMA…

bez innych nie uwolnisz się.
Ciało nie puści.
Nie przebije się przez emocjonalne utknięcie…
nie przestaniesz się dawać porywać jak marionetka niewidzialnym sznurkom, bo
to za silny zapis.
Biologicznie…
Neurologicznie…
Powieziowo…

STWORZYSZ SOBIE I BĘDZIESZ TWORZYĆ dzień po dniu,
kolejne wersje alternatywnego świata wytłumaczen…
niszcząc kolejne relacje.
Wybuchając nieadekwatnie,
albo zatrzymując kontakt z kimś bliskim tuż przed momentem otwarcia na prawdziwą jakość szczerości.

Znajdując ucieczkę i wytłumaczenie siebie i swoich mechanizmów działania.

W kolejnych książkach.
Kursach.
Wierzeniach.
Teoriach.
Partnerach….
zmienionych jak rękawiczki.
albo marzeniach o nich.

Wierząc głęboko, że MUSISZ JEDNAK SAM/ SAMA….
I jak to dobrze nawet, że ci tak źle i trudno,
bo się rozwijasz.
Twardniejesz,
że właściwie po co ci partner,
a przyjaciele Ci po co.

I tam się zaślepisz, utkniesz…
STAWIAJĄC MURY.
Przed bliskimi.
Przyjaciółmi…
Kolejnymi partnerami,
dziećmi.
Uciekając w rzeczywistość z chmury,
z internetu…
z książek.

a realne życie przecieknie Ci przez palce.

W tym wychodzeniu z zamrożenia i automatycznych odruchów,
jest wiele kolejnych poziomów.

Najpierw trzeba rozmrozić.
Potem wyżyć swój ból.
Potem odsiać co twoje, a co cudze.
Potem przychodzi czas na znalezienie SWOJEGO.
A potem, w trakcie i gdzieś na końcu wdzięczność i gotowość zostawienia tego co było trudne z szacunkiem,
a nawet wdzięcznością…ale nie taką która wiąże.
Tylko z taką, która uwalnia i pozwala przestać ratować i poprawiać innych.
Tak jak kiedyś poprawiałas/ poprawiałes rodzica.

JUŻ TAK MASZ?

SPYTAJ SIEBIE W TE ŚWIĘTA…
czy tak chcesz mieć dalej.

czy jeszcze masz na to zgodę.
I ile?

Może już nie masz.

Znam to dobrze.
jestem DDA….

….Jak ponad 3/4 ludzi w tym kraju….

____________________________________________

Za kilka lat pracy ze wspaniałymi Terapeutami…

Ave…
Sobie…
że sobie kiedyś pozwoliłam…
I im za ich pracę…….

WSZYSTKIM DZIECIOM DDA….
Też tym z DYSFUNKCYJNYCH rodzin, gdzie nie alkohol, a skrajna agresja ukształtowały ich życie….
gdzie nie tylko głowę jak struś…ale całe ciało chowały w piasek…
wierząc, że tak wróg churaganu emocji…
zniknie…

na te Święta

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *